wtorek, 26 października 2010

Staruszki i ciuchcia..

Wybaczcie słowa ciuchcia, lecz tak mówi mój (wcześniej już cytowany) znajomy na autobusy. Tak więc dziś drodzy czytelnicy, chciał bym poruszyć temat babć w autobusach.

Dzisiaj wracając z pracy siedziałem sobie wygodnie (podskakując co chwile i uderzając tym samym nogą o belkę) w starym Jelczu kiedy to autobus podjechał na przystanek pełen ludzi. Wtedy to oczom ujrzałem parunastu studentów zadowolonych życiem, babcie i dziadka.

Pewien dziadek zauważył dwa wolne miejsca - jedno obok mnie, drugie na przeciwko. Usiadł obok, przez co jego żona musiała stać. Po ciężkim dniu pracy chciałem sobie chwilę odpocząć choćby w najniewygodniejszym miejscu w mieście jakim są te jakże przyjemne środki transportu, lecz nad sobą czułem tylko oddech starszej kobiety. Kobieta ta (tyt. babcia) nie mogła usiąść na przeciwko mojego siedzenia, bo nie była by obok zmęczonego męża. Dlatego też postanowiła uprzykrzać mi życie, co drugi przystanek (niby przypadkowo) rzucało jej torbą akurat we mnie, prócz tego zaczęła nagle kaszleć - chcąc uchronić męża - w moją stronę.

Zdenerwowałem się i wstałem by odłożyć torbę pod nogi. W tym samym momencie babcia usiadła na moim miejscu i warknęła pod nosem "co za ludzie".

Inny przypadek to kiedy wsiadałem do autobusu zobaczyłem moje ulubione miejsce - było puste, kiedy zacząłem udawać się w jego kierunku, zdążyłem tylko ujrzeć w ułamku sekundy starszą panią która wstała z innego miejsca i usiadła na moim, śmiejąc mi się w twarz.

Złe babcie są złe. A dobre są dobre. Czekajcie jeszcze tylko napisze do znajomego po przyslowie...
Wybaczcie ale dziś nie będzie:

Andrzej: Ej daj jakiś cytat
Andrzej: znaczy sie przyslowie
KolegaAndrzeja1: D:
KolegaAndrzeja1: nie moge na zawołanie
KolegaAndrzeja1: to nie kupa

piątek, 22 października 2010

Witajcie!

Czasu nie mam na zmianę wyglądu bloga ani nic innego. Być może wkrótce coś dodam, ale raczej nie.
Trochę o mnie? Nazywam się Andrzej i zajmuje się chodzeniem. Chodzę po mieście, sklepach, domach i szkołach i obserwuje ludzi, później wam to opisuje. Tak wiem że jeszcze nic nie opisałem..

To taki wpis na początek miało być krótko. Dzisiaj nie będę zastanawiał się nad żadną ważną sprawą prócz: Bułek .

Bułki powszechnie znane jako bułeczki są ciekawym zjawiskiem para-psychologicznym i socjologicznym. Bułki są bardzo ważnym przedmiotem materii w życiu człowieka. Dzięki nim toczy się nasze życie.

Codziennie ponad dwa i pół miliarda ludzi udaje się do sklepów, właśnie po bułki. Jednak zobaczmy co się stanie kiedy jedna z faz rozwojowych bułki może wpłynąć w jakiś sposób na nasze życie.
Wyobraźmy sobie sytuację w której pani Barbara wychodzi rano do sklepu po bułki. Stojąc dwie i pół minuty w kolejce zastanawia się czy będą cieplutkie. I tu własnie zachodzi para-psychologiczne podejście do tego zdarzenia. Pani Barbara w tej chwili nie myśli o pogodzie, nie myśli o rodzinie lub skrzynce na listy. Pani Barbara myśli o bułce! To własnie bułka wpływa w tej chwili na życie tej pani. Kiedy kolejka się zmniejsza a Ona dostaje to co chciała zauważa że bułka jest zimna.

W tej fazie analizy profabilistycznego podejścia do sytuacji możemy zauważyć że w tej chwili może się cały świat walić a pani Barbara będzie z całych sił zdenerwowana nie na bułkę, lecz na kasjerkę która sprzedała nieciepłe pieczywo.

Z tego całego wydarzenia można wysnuć jedno - w tej chwili dla pani Barbary bułka była ważniejsza od wszystkiego, czyt. była panem jej życia.

Jak mawia mój znajomy " Nie każde drzwi są czerwone ".